Archos Sense 50x to telefon, który według producenta jest odporny na wszystko. Jest to europejskie wydanie chińskiego Blackview BV7000. Producent chwali się, że telefon jest odporny na pył i wodę dzięki certyfikatowi IP68. Obudowa zapewniająca tą ochronę wykonana jest z metalu oraz gumowego tworzywa, co również zmniejsza podatność na upadki. Czy to wszystko co może zaoferować to urządzenie? Tego dowiecie się z poniższej recenzji.

Zanim zaczniemy…

Przyjrzyjmy się najpierw specyfikacji:

  • 5-calowy ekran o rozdzielczości FullHD 441ppi chronione szkłem Corning Gorilla Glass;
  • Czterordzeniowy procesor MediaTek MT6737 o taktowaniu 1.5 GHz;
  • Układ graficzny ARM Mali-T720, 650 MHz;
  • 3GB RAM;
  • 32GB dla użytkownika;
  • hybrydowy dualSIM (1x microSIM, 1x nanoSIM lub karta microSD);
  • Tylny aparat 8Mpx z diodą LED i autofokusem (na pudełku napisane jest, że 13 Mpx);
  • Przedni aparat 3.2 Mpx;
  • Bateria Li-Po 3500 mAh;

Pierwsze wrażenia

Archos Sense 50X dotarł do mnie w ładnym, biało-niebieskim opakowaniu, na którym od razu zaprezentowana jest wodoodporność telefonu. Na tyle pudełka przedstawione są najważniejsze elementy tego smartfona, czyli ekran FullHD, Android 7 Nougat, 3GB RAM 32GB ROM, wytrzymałość na upadki z 1m, aparat 13Mpx (źródła w internecie podają 8 Mpx, być może upscaling), skaner odcisków palcow, obsługa LTE oraz certyfikat IP68. W zestawie jest adapter do gniazdka europejskiego, ładowarka, kabel USB typu C (tu miła niespodzianka, jest to kabel USB 3.0 – USB-C), papierologia, folia ochronna oraz igiełka do szufladki SIM. Szczerze mówiąc trochę musiałem się nagimnastykować, by wyciągnąć szufladę na kartę SIM, ponieważ nie dość, że zaślepki bardzo dobrze się trzymają, to potrzebny jest specjalny uchwyt, który pozwala na ich wyciągnięcie… Był to pierwszy raz w życiu, kiedy korzystałem z instrukcji uruchamiania telefonu… No ale za wodo- i pyłoszczelność się płaci.

Telefon do eleganckich nie należy, aczkolwiek, czego się można spodziewać od telefonu typu rugged? Przód jest pokryty taflą szkła. Nad ekranem znajduje się duże logo ARCHOS, zaś nad nim metalowa wstawka chroniąca głośnik do rozmów. W lewym górnym rogu znajduje się kamerka do selfie. Na dole, pod ekranem znajdują się przyciski funkcyjne, odpowiednio od lewej: ostatnie aplikacje, home i wstecz. Całość otoczona jest gumowym materiałem, który kompensuje wstrząsy i ma nie dopuszczać do pęknięcia szybki. Prawdę mówiąc, patent ten naprawdę dobrze się sprawdza.

Przyjrzyjmy się ramkom. Spodnia część telefonu kryje gumową zaślepkę, która chroni gniazdo ładowania, którą bardzo ciężko wyjąć. Boczne ramki są metalowe z gumowymi wstawkami, co dodaje jeszcze większego wrażenia, że jest to telefon niezniszczalny. Bardzo podobają mi się śruby ze wszystkich stron. Na górze znajduje się gniazdo słuchawkowe, również schowane pod gumową zaślepką. Jest bardzo głęboko schowane, a dojście jest wąskie, więc sporej części słuchawek nie będzie dało się podłączyć… Z lewej zaś strony ukryta jest szufladka na kartę SIM. Czas na plecki. Od razu moją uwagę przykuły metalowe wstawki w gumowej obudowie, w których zawarto aparat oraz skaner linii papilarnych. Obok skanera napisana jest informacja o certyfikacie IP68. Na dolnej wstawce jest logo ARCHOS with Logic Instrument. Niżej oczywiście certyfikaty i informacja, że wyprodukowano w PRC – Chińskiej Republice Ludowej.  Niestety w telefonie są lekkie luzy, coś w środku lata przy potrząsaniu nim.

Ogólnie rzecz biorąc telefon nie przypadł mi do gustu, jestem osobą, która woli smukłe, ale zarazem delikatne telefony. Przejdźmy jednak do pierwszego uruchomienia.

Telefon „wstał” bardzo szybko, błyskawicznie przeszedłem przez pierwszą konfigurację. Bardzo spodobało mi się to, że jest to praktycznie niezmodyfikowany Android 7 Nougat, są dodane inne funkcje, jednak gdzieniegdzie zdarzają się błędy w tłumaczeniu. O tym jednak trochę później, gdy nieco bardziej „zagłębię” się w ten telefon. Póki co zapowiada się ciekawie…

Użytkowanie Archos Sense 50X

EKRAN

Archos Sense 50x posiada ekran IPS o przekątnej 5 cali i rozdzielczości FullHD. Zagęszczenie pikseli wynosi 441ppi (pikseli na cal). Obraz jest całkiem dobry, kąty widzenia również, niestety jasność ekranu pozostawia sporo do życzenia. Gdy używa się tego telefonu w pełnym słońcu mogą wystąpić problemy z komfortem obsługi – niestety, niewiele będzie widać. Poza tym jest całkiem nieźle.

APARAT 

Za dnia telefon robi całkiem przyzwoite zdjęcia. Na plus muszę zaliczyć to, że aparat bardzo szybko łapie ostrość na wybranym punkcie i można powiedzieć, że błyskawicznie dopasowuje ustawienia do oświetlenia. Coś fantastycznego.  W nocy sytuacja ma się całkowicie odwrotnie. Telefon kompletnie sobie nie radzi z doborem parametrów, można, na szczęście, ustawić kilka z nich ręcznie – ISO, balans bieli i jasność (możliwy skok FV o 1 w każdą stronę). Niestety ustawienia ekspozycji działają bardzo słabo, reszta całkiem nieźle. Sama aplikacja aparatu chodzi dość topornie,  potrafi przyciąć.

Przednia kamerka dla maniaków selfie się nie sprawdzi, ale mnie całkowicie zadowala. Nie spodobał mi się tryb upiększania twarzy, zbyt wszystko wygładza i twarz wydaje się wtedy sztuczna. Zaryzykuję nawet stwierdzenie, że wygląda wtedy to tak, jakby ktoś na mnie maskę założył, no ale… jak kto woli. Poza tym nie mam się do czego przyczepić. Moim zdaniem selfie są całkiem niezłe, choć nie robię ich zbyt dużo.

SYSTEM i WYDAJNOŚĆ

System to oczywiście Android 7.0 Nougat. Jest to prawie że niezmodyfikowane oprogramowanie od Google, dodano w nim tylko kilka funkcji, które są niedbale przetłumaczone, zmieniono niektóre ikonki i zainstalowano parę zbędnych jak dla mnie aplikacji, przykładowo dwie aplikacje „Flashlight”. Według mnie totalny bezsens. System operacyjny działa naprawdę sprawnie, nie zauważyłem ani jednego wywalenia się czegokolwiek (co zdarzyło mi  się nawet w Android One). Wszystko jest szybkie, reakcje błyskawiczne, oczywiście cięższe aplikacje potrzebują trochę więcej czasu na uruchomienie niż na flagowcach, ale wiadomo jak to jest.
Pomimo tego, że procesor w tym telefonie jest kiepściutki – MediaTek MT6737, to można odnieść wrażenie, że sercem urządzenia jest mocniejsza jednostka. Naprawdę. Wszystko jest naprawdę dobrze zoptymalizowane, ale… koniec słodzenia.

To mnie razi w oczy – oj i to bardzo. Niechlujne tłumaczenie to zmora sporej części chińskich telefonów z tym, że tu część translacji jest wręcz absurdalna. Oczywiście mowa tu o dodatkowych funkcjach autorstwa Archosa. Wygląda to tak, jakby programiści wrzucili sentencje do translatora Google i bez zastanowienia wrzucili tłumaczenie do odpowiedniego języka. Przykładów daleko nie trzeba szukać: jedną ręką reżim. Cały czas zastanawiam się co autor miał na myśli tłumacząc to, skoro chodzi o obsługę jedną ręką. Składnia też leży, no ale trudno. Czasem też zdarza się, że coś jest przekombinowane. Poza tym brak zastrzeżeń.

DŹWIĘK – tu jestem bardzo mile zaskoczony. Głośnik do rozmów jest naprawdę dobry, rozmówca jest dobrze słyszalny nawet w większym hałasie. Główny głośnik jest całkiem niezły, choć nieco przytłumiony. Zbytnio mnie to nie dziwi, bo producent postawił na wodo- i pyłoszczelność, więc na jakieś ustępstwa musiał pójść. Co ciekawe, po wyjęciu z wody głośnik od razu gra normalnie, a nie jak w części telefonów – bardzo cicho, albo w ogóle i trzeba czekać… Tak więc jestem naprawdę pełen uznania dla producenta za takie rozwiązanie.

BATERIA  – pojemność 3500 mAh to w dzisiejszych czasach podstawa. Telefon wyciąga średnio 3-4 godziny na ekranie, co jest wynikiem przeciętnym, ale też nienajgorszym. Jednak przy sporadycznym korzystaniu, ten telefon może ze spokojem popracować 2 lub nawet 3 dni na jednym ładowaniu

Jak z tą wytrzymałością?

Nie dość, że telefon leży bardzo pewnie w dłoni, to można czuć, że jest to urządzenie, które jest naprawdę wytrzymałe. Używałem go tak samo jak każdego innego, chociaż zdarzyło mi się, że spadł mi w śnieg. W Karpaczu temperatura oscylowała koło zera, więc śnieg był lepki i gdy go podniosłem, to… był zimny. Działał i działa cały czas bez zarzutu, deszcz mu nie straszny, upadki też nie. Raz spadł mi z biurka i gumowe zabudowanie ekranu naprawdę zrobiło swoje – cała energia uderzenia została rozprowadzona po tylnej obudowie i ramkach, zaś ekranowi zupełnie nic się nie stało. Jestem naprawdę pozytywnie tym faktem zaskoczony. Gumowe, solidne zaślepki robią swoje, kąpiel w wannie czy szybki skok pod prysznic z telefonem nie są mu straszne. Przypadkowe tarzanie w śniegu też mu nie przeszkadza, bezproblemowo przetrwa nawet takie ekstremalne warunki.

Jak z ceną za to cudo?

Prawdę mówiąc telefon ten jest nieco przeceniony, lecz cena jaką trzeba za niego zapłacić, czyli około 1100 złotych, jest jak najbardziej akceptowalna. Oczywiście mamy tu sporo kompromisów, jednak, mimo to, otrzymujemy urządzenie naprawdę wytrzymałe, które przetrwa naprawdę sporo. A jak dodamy całkiem niezły wygląd i dobrą optymalizację, to naprawdę można powiedzieć, że jest to dobry telefon. Archos pokazał, że pomimo stosunkowo słabej specyfikacji, samym systemem można sprawić, że telefon pracuje bardzo, ale to bardzo dobrze.

Zdjęcia w pełnych wymiarach możecie obejrzeć TUTAJ.

Zamów Archos Sense 50X w najlepszej cenie!

Ocena autora

Archos Sense 50x to naprawdę telefon do zadań specjalnych. Zapomnijmy jednak o graniu w super wymagające tytuły czy wybornej wydajności. Ma on wiele zalet takich jak wytrzymałość, dobra praca na baterii, ale także sporo wad, przykładowo niechlujne tłumaczenie czy przerywający dotyk. Mimo wszystko telefon ten jest godny polecenia osobom, które pracują w nieco bardziej ekstremalnych warunkach i nie wymagają nie wiadomo czego od telefonu.
Wygląd i jakość wykonania 9.0
Wyświetlacz 7.0
Wydajność 6.0
Oprogramowanie 6.0
Bateria 9.0
Aparat 5.0
Stosunek ceny do jakości 8.0
Plusy
wykonanie, wygląd, bateria, głośnik do rozmów
Minusy
aparat, nie najlepsza optymalizacja, braki w tłumaczeniu