Jako, że jestem fanem Gwiezdnych Wojen, nie mogłem pozwolić, by okazja przetestowania Lenovo Star Wars: Jedi Challenges przeszła mi koło nosa. Po 2 tygodniach zabawy nadszedł czas, by podzielić się swoimi wrażeniami z użytkowania sprzętu!

Zestaw Rycerza Jedi

Wewnątrz całkiem sporego pudełka znajdziemy wszystko, jest niezbędne, by zmienić nasz telefon w portal do świata George'a Lucasa. Poza goglami AR Lenovo Mirage otrzymujemy miecz świetlny, kulę lokalizatora, kabel do ładowania i zestaw kabli pozwalających połączyć nasz telefon z okularami.

Wszystko poza kulą posiada wbudowany akumulator, który wystarczy na kilka godzin grania. Sam lokalizator natomiast pracuje na 2 bateriach AA, które dostajemy w zestawie. Nie mogę jednak powiedzieć, na ile czasu będą wystarczać, ale przez 2 tygodnie grania nie pojawiła się konieczność ich wymiany.

lenovo star wars: jedi challenges

Pierwsze uruchomienie Lenovo Star Wars: Jedi Challenges nie było łatwe

Jeśli chodzi o połączenie całości ze sobą to tutaj nie ma najmniejszego problemu. Na ekranie telefonu wyświetlane są wszystkie informacje pozwalające uruchomić grę. Żeby zacząć wystarczy pobrać aplikację Star Wars: Jedi Challenges i postępować zgodnie z instrukcją, by ostatecznie włożyć telefon do kasety i podpiąć go do do gogli. Miecz z grą łączymy natomiast przez Bluetooth.

Niestety, nie znalazłem informacji na temat tego, że grać należy na kolorze różowym i przez ponad 20 minut kombinowałem, jak mogę zacząć rozgrywkę, gdy kula świeci się na niebiesko (tak, są 2 tryby). W oficjalnej dokumentacji Lenovo opisane jest, że niebieski tryb jest niespodzianką. Strzelam, że w przyszłości pojawi się możliwość łączenia 2 zestawów i walka między sobą. To byłoby naprawdę niezłe… Ale wracamy do tematu 🙂

Miecz świetlny jest kontrolerem – to nim zatwierdzamy wszystkie działania – ma dwa kolory, biały i niebieski (w zależności od tego, czy jest połączony z telefonem, czy nie). Kula natomiast wskazuje miejsce, gdzie wyświetlają się informacje z „hologramu” – gdzie pojawia się wojownik, plansza Holoszachów i plansza do gry strategicznej.

Niestety, pod koniec testów, gdy wrócił do mnie mój OnePlus 5T zauważyłem mały problem – nie byłem w stanie połączyć gogli z telefonem. Choć wykonywałem wszystkie działania jak instrukcja, to połączenie smartfonu z goglami nie przynosiło żadnego efektu – tak, jakby jedno nie współpracowało z drugim. Fakt ten zgłosiłem i mam nadzieję, że aktualizacja rozwiąże ten problem. Warto jednak mieć na uwadze fakt, że gogle nie muszą współpracować z każdym telefonem.

Rozgrywka w Lenovo Star Wars: Jedi Challenges

Producent przygotował dla nas 3 tryby rozgrywki: walka mieczem świetlnym, Holoszachy i rozgrywka strategiczna. Całość podzielona jest natomiast na kilka planet i poziomów (po przejściu całości odblokowujemy kolejny poziom trudności i zaczynami od nowa). Zakładam, że większość kupi tę grę dla tego pierwszego trybu – walki – gdyż wszyscy, którzy korzystali z gogli w mojej obecności byli nim zachwyceni. Na jego temat rozpiszę się więc trochę bardziej.

Od producenta dowiedziałem się, że gra będzie rozwijana. Niestety nie udało mi się uzyskać informacji na temat tego, co dokładnie to oznacza. Zakładam jednak, iż oznacza to wprowadzanie dalszych plansz oraz nowych form rozgrywki (w tym wspomniana wcześniej rozgrywka między dwoma rzeczywistymi graczami).

Tryb walki

Lenovo Star Wars: Jedi Challenges 3

Walka z mieczem dzieli się na 3 fazy: pierwsze dwie to odbijanie pocisków szturmowców, a trzecia to walka z rycerzem ciemnej strony mocy. O ile te dwie pierwsze nie są zbyt wymagające (choć równie fajne), o tyle ta ostatnia przynosi najwięcej frajdy.

O ile pierwsze potyczki z Sithami nie są zbyt wymagające (wystarczy blokować ich ciosy i samemu atakować), o tyle w kolejnych poziomach do wszystkiego dochodzą uniki – odskoki, kucanie, odchylanie się. Im późniejszy etap, tym rozgrywka staje się bardziej męcząca i zaczyna wymagać coraz większej aktywności fizycznej. I to jest ogromnym plusem tego zestawu. Minusem tego trybu jest to, że miecz czasem lubi się „przekrzywiać”, ale wystarczy przycisnąć jeden przycisk i wszystko ładnie się prostuje.

Tryb holoszachów

Zapewne każdy kto oglądał Gwiezdne Wojny pamięta scenę, w której Wookie grał w Holoszachy z C3PO. Tutaj mamy rozgrywkę wyglądającą identycznie i na identycznych zasadach. Przed naszymi oczami pojawia się plansza, na niej potwory, którymi musimy sterować, by wygrać z naszym przeciwnikiem. I od razu mogę dodać, że o ile pierwsze poziomy są łatwe, to późniejsze już wymagają, by się naprawdę nagimnastykować – podobnie jak w prawdziwych szachach.

star wars jedi challenges

Tryb strategiczny

Ten tryb spodoba się wyłącznie fanom gier strategicznych. Wcielamy się w nim w generała Ruchu Oporu i koordynujemy ataki przeciwko Imperium. Rozgrywamy mecze w różnych miejscach znanych z filmowej sagi – Naboo, Tatooine, itp. Decydujemy o tym, jakie postacie mają się pojawić na planszy i kogo mają atakować.

star wars jedi challenges

Cena Lenovo Star Wars: Jedi Challenges była straszna

Gdybym testował ten sprzęt zaraz po premierze, gdy gra kosztowała niecałe 1300 zł, to uznałbym, że cena jest mocno przesadzona. I najwyraźniej miałbym rację, bo od tamtego czasu doczekała się kilku obniżek ceny i aktualnie kosztuje 799 zł, co w mojej opinii jest rewelacyjną kwotą. Teraz zainteresować się nią powinni nie tylko fani Gwiezdnych Wojen, ale także osoby, które chciałyby zagrać w coś wymagające pewnej aktywności fizycznej.

Zamów Star Wars: Jedi Challenges w najlepszej cenie!

Ocena autora

Jeśli jesteście fanem Gwiezdnych Wojen i Waszym marzeniem było zostać Rycerzem Jedi, to sprzęt Lenovo będzie idealnym wyborem. Możliwość spędzenia kilku godzin na aktywnej walce z przeciwnikami lub spokojnym planowaniu kolejnych ruchów w holoszachach sprawia, że nie można odstawić gry na dłużej. Polecam gorąco - nie spodziewałem się, że gra będzie aż tak fajna.
Frajda 10.0
Fabuła 9.0
Stosunek ceny do jakości 10.0
Plusy
możliwość zostania rycerzem jedi, dość realistyczne przeżycia, aktywność fizyczna podczas grania
Minusy
brak wsparcia dla niektórych smartfonów (OnePlus 5T), ograniczona liczba plansz, czasem niedokładne ruchy
Poprzedni ZTE Blade X2 Max nadchodzi! Zapowiada się zwykły phablet w niskiej cenie
Następny Byliśmy na polskiej premierze Honor 9 Lite. Co planuje chiński producent?