Widząc co TCL przyszykował na tegorocznej prezentacji jednej ze swoich marek na targach CES 2017, chciałem zrobić z tego krótki wpis na Telefony bardziej i mniej znane. W 2-3 zdaniach przełożyć na tekst swoje niezadowolenie/załamanie [niepotrzebne skreślić]. Czyli zrobić to, co robię zazwyczaj. Ale w tym przypadku mam zbyt dużo do powiedzenia.

Alcatel A3 XL, bo to właśnie jego mam na myśli, to idealny przepis na to, jak w 2017 roku nie powinien być zrobiony smartfon. Przynajmniej taki smartfon, z którego producent powinien być na tyle dumny, by wystawiać go na międzynarodowych targach jako swoją wizytówkę.

al3

Nie będę się rozwodził na temat jego nazwy, która jest dziwnie podobna do nowej nomenklatury Samsunga. Tak naprawdę jest wiele telefonów o tej samej nazwie, a gdyby się uprzeć, to o plagiat mogłoby się nawet upomnieć się Audi. Skupmy się więc na wnętrzu.

Specyfikacja

Nowa propozycja spod szyldu Alcatela aspiruje do miana phabletu, czyli przejściówki między tabletem a smartfonem. 6-calowy wyświetlacz ma swoich przeciwników, jak i gorliwych fanów, którzy nie wyobrażają sobie posiadania telefonu z mniejszym wyświetlaczem. Obie strony jednak będą w stanie zgodzić się z faktem, że przy takim rozmiarze wyświetlacza, rozdzielczość 1280 x 720 pikseli to zdecydowanie zbyt mało. Zagęszczenie pikseli będzie więc wynosić 244 piksele na cal, a to oznacza, że czekając w kolejce do lekarza moglibyśmy te piksele spokojnie zacząć liczyć. Nie oczekuję od budżetowego telefonu rozdzielczości na poziomie 4K, ale już FullHD w tej klasie urządzenia powinno uchodzić za standard. Przejdźmy dalej. Procesor to jednostka MediaTek MT8735B z procesorem graficznym Mali T720, w której cztery rdzenie Cortex-A53 pracują z częstotliwością 1,1 GHz. Cóż, przynajmniej nowy smartfon będzie pracować pod kontrolą siódmej odsłony Androida, czego nie może zapewnić tajwańskie HTC w swoich najnowszych modelach ze Snapdragonem 400. Trudno mi ocenić zestaw aparatów (8 Mpx z tyłu, 5 Mpx z przodu), z racji tego, że z telefonu nie korzystałem. Obawiam się jednak możliwości porównywalnych z pozostałymi elementami specyfikacji.

Pamięć, która boli

W ciągu minionego roku pamięć RAM stała się dość tania. Na tyle tania, że nawet w budżetowych konstrukcjach nie ma problemu znaleźć 2 GB RAM, a wśród flagowców notorycznie pojawiają się cyfry 4, 6, a nawet 8 GB. Czasami mamy w smartfonie więcej pamięci operacyjnej, niż we własnym komputerze. To jednak nie grozi nam, gdy zostaniemy posiadaczami A3 XL, w którym znajdziemy 1 GB pamięci RAM. Absolutne minimum w świecie Androida, a nawet i mniej. Nie oczekujmy po takiej ilości wielu aplikacji działających w tle, których z resztą nie będzie zbyt wiele – dla użytkownika pozostaje 3,8 GB pamięci wewnętrznej z zamontowanych 8 GB. Sytuację może ratować slot na karty microSD, choć mam wrażenie, że w tym smartfonie nie ma już czego ratować.

Nawet nie postarano się o grafikę reklamową. Spójrzcie na podwójny zestaw przycisków.

Nawet nie postarano się o grafikę reklamową. Spójrzcie na podwójny zestaw przycisków.

Polecieliśmy po kosztach, teraz na tym zaróbmy

Jedyne, co mogłoby uratować ten telefon, to cena. Gdyby wycenić tego phableta na kwotę oscylującą wokół 400 zł, to byłaby to sensowna alternatywa dla propozycji b-brandów spod szyldu myPhone czy Manta. Ale i tutaj Alcatel wykazał się poczuciem humoru. Nie wiadomo, w jakiej cenie telefon będzie oferowany w polskiej dystrybucji, ale w przypadku Stanów Zjednoczonych będzie to kwota 199 dolarów. W przeliczeniu na złotówki wyjdzie nam jakieś 820zł, po doliczeniu obowiązujących podatków z powodzeniem zamkniemy się w kwocie 1000zł.

Halo, muzeum? Prehistoria Wam uciekła

Nie okłamujmy się, praktycznie każdy producent ma w swojej ofercie takie potworki. Zaczynając od wspomnianego HTC (ostatnimi czasy robiącego ze swojego portfolio czyszczenie magazynów), przez Microsoft, który na początku zeszłego roku wycenił smartfona ze Snapdragonem 212 na 999zł, po budżetowy asortyment Samsunga. Ale Samsung nie pokazuje swojego superdizajnerskiego Galaxy J1 i jego pochodnych na największych międzynarodowych targach w Las Vegas jako swoją wizytówkę. Pamiętajmy też, że dopiero co marka Alcatel przeszła odświeżenie, gdzie pokazano nowe logo oraz zrezygnowano z niepotrzebnej cząstki „OneTouch„. Nowy Alcatel miał przestać kojarzyć się z producentem drugiej kategorii produkującym urządzenia z niskiej półki dla mas. Pokazano nowe portfolio modeli, na czele z flagowym Idolem 4S wprowadzającym nas w świat VR.

Wszystko po to, by jednym modelem powrócić do korzeni.