Jaka będzie przyszłość Xiaomi i ich klientów?


xiaomi presentation

Niedawno na pewnej grupie dyskusyjnej, na pewnym niebieskim portalu społecznościowym pojawiło się bardzo ciekawe pytanie. „Jak będzie wyglądało Xiaomi za 4 lata? Czy stosunek cena-jakość pozostanie na takim samym poziomie? Czy może się wypalą i pamięć o ich produktach zaginie?”. Dziś w tym krótkim artykule pobawię się troszkę w Nostradamusa i postaram się przewidzieć przyszłość dla nazywanego przez część społeczeństwa „Apple dla ubogich”.

Czy za cztery lata Xiaomi przestanie być ważnym graczem?

Nie. Ich szybki rozwój nie jest dziełem przypadku. W przeciągu czterech lat z no-name’owej marki przeobrazili się w młodego hegemona chińskiego rynku smartfonowego. Choć do niedawna wydawało się, że z chińskich potentatów do podbicia smartfonowej europy tylko Huawei potrafił się przebić, to teraz Xiaomi z pomocą przyszła polska firma ABC DATA, która jako pierwsza w Unii Europejskiej wprowadziła te telefony w oficjalnej dystrybucji. Jeśli polski dystrybutor załatwiłby sobie wyłączność, chociażby w samym kraju na produkty Xiaomi, to warto pomyśleć o pewnej inwestycji na giełdzie. Nawet gdyby chińska marka popełniła jakiś błąd, w który nie wierzę, i ubiła tę kurę znoszącą złote jajka to rynek się jeszcze nie nasycił produktami Xiaomi – mała podpowiedź dla raczkujących biznesmenów.

xiaomi logo

W mojej opinii firmę z siedzibą w Pekinie czeka naprawdę przyjemna przyszłość. Zresztą nie tylko ich. Chiny nauczyły się już, że Europa już nie chce więcej bardzo tanich produktów słabej jakości, Europa potrzebuje produktów w uczciwej cenie, najlepszej jakości – Xiaomi idzie tą drogą i póki co widać, że swoimi ruchami idealnie wpasowuje się w zapotrzebowanie zachodniego rynku.

Apple dla ubogich?

Na pewno nie Apple. Choć sam nie jestem fanem „jabłkowych produktów” to uznaję, że to określenie jest komplementem dla chińskiej firmy. Apple kojarzy się z jakością Premium+, na którą stać tylko nielicznych. Widać jednak, że Xiaomi podąża własną ścieżką.  Choć prowadzi ona tuż obok ścieżki kalifornijskiej firmy, to z drugiej strony jest też obok Samsunga, HTC czy LG i wydaje mi się, że to określenie wzięło się raczej z designu nakładki systemowej ich produktów – MIUI, niż znanego z wcześniejszych chińskich produktów „papugowania” tych największych.

Druga kwestia to czy na pewno dla ubogich? W mojej opinii relacja cena-jakość w tym momencie jest uczciwa dla konsumenta. Nie łudźmy się jednak, że tak pozostanie. Atak chińskiej marki na rynek europejski równa się z chęcią jeszcze większego rozwoju, jeszcze większej reklamy i co za tym idzie jeszcze większych cen ich produktów. Wystarczy zobaczyć, co stało się z OnePlus – marką, która wraz z pierwszym smartfonem została nazwana „pogromcą flagowców”, nie tylko ze względu na topowe podzespoły w urządzeniu, ale również ze względu na cenę, która w dniu premiery wynosiła niespełna 300 dolarów. Już jakiś czas temu swoją premierę miał OnePlus 3, cena w dniu premiery już nie była taka piękna i wynosiła 370 dolarów. I choć to wciąż dużo mniej niż u topowym marek, które istnieją na europejskim rynku od dawna to jednak przy takiej tendencji wzrostowej za kilka lat OP(X) zrówna się ceną, chociażby, z flagowymi Samsungami.

xiaomi mi5s

Dodatkowo dochodzi do pewnego paradoksu. Gdy dany produkt, który istnieje na danym rynku, wciąż poszerza swoje kategorie (kilka przedziałów jakość/komponenty – cena w smartfonach) i górna półka cenowa zamiast zatrzymać się na pewnym pułapie, wciąż bije zdecydowanie w górę. Ciężko dostać się do archiwalnych cen w dniu premiery pierwszych androidowych smartfonów i choć mogę je oszacować to wolałbym podać dokładne ceny, które można w czeluściach sieci odnaleźć.

I tak na przykład, za flagowy model Samsunga – Galaxy S2, w 2011 roku musieliśmy zapłacić w sieci Virgin Mobile 369 dolarów. Na drugim biegunie, tym bliższym nas jest Samsung Galaxy S7 Edge. Cena w dniu premiery? 769 dolarów. 400 dolarów różnicy nabitej za najwyższy model smartfona w przeciągu pięciu lat. Pierwsza cena jest zbliżona do obecnej ceny za Xiaomi MI5s. A więc przy zachowanych proporcjach rozwoju rynku możemy oszacować, ile będziemy płacić za flagowy model Xiaomi w najbliższych latach. Oczywiście są to szacunki w uproszczeniu i nie jestem w stanie, bez odpowiednich badań, krzywych rozwoju i analiz zapotrzebowania rynku, przewidzieć ile zapłacimy za smartfony danej marki za kilka lat.

Co będzie dalej?

xiaomi logo

Czego możemy za to być pewni? Tego, że za kilka lat produkty naszego ulubionego chińskiego producenta nie tylko zbliżą się cenowo do obecnych cen za produkty najpopularniejszych marek. Zbliżą się też do cen, które będą gościć u topowych marek w przyszłości – zarówno, jeśli opisany wcześniej paradoks się zatrzyma, jak i nie.